|
|  |
 |

Tygodnik Nowy / (rb) Wtorek, 2002-02-05
Wielu z nas na długo zapamięta wietrzną noc z poniedziałku na wtorek (28 / 29 stycznia). Potężny front atmosferyczny, któremu towarzyszyły huraganowe wiatry nie oszczędził nasze-go powiatu. Tej nocy reporter „Ziemi Szamotulskiej” towarzyszył przez kilka godzin strażakom.
Wichura daje o sobie wieczorem w poniedziałek 28 stycznia. Podmuchy huraganu, chwilami osiągające nawet 80-90 km/h, nadchodzą falami, co kilkadziesiąt minut, rozdzielane okresami względnego spokoju, gdy wiatr nieco słabnie na sile. Kilkanaście minut po ósmej wieczorem jadę potowarzyszyć strażakom w pracowitym dyżurze. Noc jest widna, między rzadkimi obłokami prześwituje księżyc. Uderzenia wiatru kołyszą i szarpią samochodem. Targane na wszystkie strony gałęzie drzew co rusz trącają druty sieci energetycznej, krzesząc snopy iskier, które daleko porywa wiatr. Drogi są zasłane drobnymi gałęziami. Przejeżdżam przez Nową Wieś, gdy nagle nad rozdzielnią w niedalekiej „Warszawce” niebo rozjaśnia ośle-piający rozbłysk – jakby uderzył piorun – po czym jasno oświetlona ul. Szamotulska zatapia się w ciemnościach. Teraz widać lepiej, że w oknach niektórych domów palą się gromnice. W Ordzinie, nieopodal przydrożnej figury, leży grube drze-wo, które godzinę wcześniej zwaliło się na płot i zatarasowało drogę Wronki – Szamotuły. Tu strażacy już byli, drzewo jest pocięte i złożone na poboczu. Kilka kilometrów dalej, w Karolinie, wielki konar odłamał się od drzewa i upadł na pole. W dyżurce KP ZSP Szamotuły panuje napięta atmosfera. Urywają się telefony. Podminowani dyspozytorzy odpalają pa-pierosa od papierosa i piją dziesiąte kawy. Dyżurni strażacy kręcą się jak na szpilkach, czekając na przydział, dokąd jechać tym razem. Od godziny 16.20 do 21.00 interweniowali już 11 razy. Zaczęło się skromnie, od anteny zerwanej z dachu domu, dyndającej się niebezpiecznie na kablu nad ul. Wroniecką. Wichura gwałtownie przybrała na sile po godzinie 19.00. Telefon w dyżurce zaczął wtedy dzwonić bez przerwy. Upadły drzewa na cmentarzu przy kolegiacie, przy ul. Różanej, drzewo prze-wróciło się na dom przy ul. Nowowiejskiej i na blok przy ul. Wojska Polskiego, na szosę w Gaju Małym, na drogę Dęborzy-ce – Podrzewie, w Kąsinowie i Oporowie. Pourywały się linie energetyczne przy ul. Zielonej i Staszica w Szamotułach. Na ul. Pływackiej naruszone drzewo oparło się o drugie, zagrażając pobliskim budynkom. Aż cztery drzewa blokowały szosę Wierzchocin – Dobrojewo. W dyżurce straży każdy sygnał telefonu alarmowego spina wszystkich w oczekiwaniu. O godzinie 21.35 jest zgłoszenie do Otorowa-Wincentowa. Zerwana sieć energetyczna. Ruszam jeszcze przed strażakami, czekam na nich tuż za przejazdem na ul. Wojska Polskiego. Nie jestem jednak sam. Do strażackiego renaulta, pędzącego z włączonymi „kogutami”, przykleił się stary volkswagen golf. Na miejscu, w Otorowie okazuje się, że to kilku młodych szamotulaków chce obejrzeć pokaz rżnięcia na kawałki zwalonego drzewa. Gdy dowiadują się, że chodzi „tylko” o przewód wysokiego napięcia, zagrażający bezpieczeństwu przechodniów, nieco rozczarowani zawracają. Drut łączy budynek ze słupem, widać jak iskrzy na wietrze, może się przepalić i spaść na drogę. Wiatr nadwerężył kilka przydrożnych słupów. Pochyliły się jak wieża w Pizie. Strażacy zabezpieczają miejsce do chwili, kiedy zagrożony odcinek sieci zostaje odcięty od prądu. Wracam do Szamotuł przez cen-trum Otorowa. Wszędzie ciemno, ale nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, równocześnie zapalają się uliczne latarnie, a w oknach domów błyskają światła. Znak, że energetycy robią co mogą. We wtorek strażacy wyjeżdżają jeszcze kilka razy. Godzina 5.22 – wezwanie do powalonego drzewa w Chraplewie; 7.35 – blacha zerwana z silosu na terenie olejarni; 8.46 – drzewo leżące przy ul. Mickiewicza w Szamotułach; 10.26 – zerwane poszycie dachu z domu przy ul. Sportowej; 13.30 – drzewo upadło na drogę Pamiątkowo – Baborówko, 15.34 – dwa drzewa powalone przy ul. Polnej nieopodal policji. Dopiero ranek odsłania prawdziwy obraz zniszczenia: połamane konary drzew w miastach, wywalone z korzeniami drzewa przy drogach, domy z pozrywanymi szczytami dachów, poprzerywane kable sieci energetycznej, zniszczone namioty foliowe, uszkodzone szklarnie i wywrócone reklamy. Tylko cudem nikt nie został ranny. We wtorek wiatr traci na sile, ale chwilami mocne podmuchy jako żywo przypominają niszczycielską poniedziałkową wichurę. Jej skutki będą usuwane przez cały wtorek i środę. Niewielkie pocieszenie przyjdzie z ekranów telewizorów – gdzie indziej wiało jeszcze mocniej. (rb

„Wacław” gościł Dańca (Tygodnik Nowy) Najlepsi w konkursie Turysta Przyrodnik (Tygodnik Nowy) Warta straszyła nie tylko działkowców (Tygodnik Nowy) Policyjne podsumowanie 2001 roku (Tygodnik Nowy) Olej napędowy wylał się z cysterny (Tygodnik Nowy) Burmistrz szykuje ostry atak (Tygodnik Nowy) Janiszewska wraca (Tygodnik Nowy) Zarysy tegorocznego budżetu - 42 miliony wydatków (Tygodnik Nowy)
|
|
 |
|  |
|