|
|  |
 |

Tygodnik Nowy / (rb) Wtorek, 2002-01-02
Ostatnie święta Bożego Narodzenia na długo zapiszą się w pamięci zmotoryzowanych mieszkańców naszego powiatu! Gwałtowny atak zimy, który nastąpił w nocy z czwartku na piątek (20 / 21 grudnia) w bolesny sposób pokazał wszystkie słabe strony funkcjonowania zarządów dróg. W nocy bardzo intensywne opady śniegu i porywisty, zachodni wiatr zaczynają tworzyć na drogach głębokie zaspy. Ry-chło okazuje się, że takie wyzwanie przerasta drogowców. Kluczem do zachowania przejezdności dróg w zamieciach jest częste odśnieżanie jezdni. Tymczasem brakuje sprzętu i ludzi. Efekty przejazdu pługu drogą wojewódzką Obrzycko – Sza-motuły są niewidoczne już po 10-15 minutach. Potężna zaspa tworzy się na fragmencie ul. Powstańców Wlkp. w Szamotu-łach. Śnieg zaczyna zasypywać drogę wojewódzką Lipnica – Sękowo. Bez większych problemów jeździ się tylko trasą Sza-motuły – Poznań, utrzymywaną w najwyższej w powiecie, drugiej kolejności zimowego utrzymania. Im dalej od głównych dróg, tym sytuacja gorsza. Szczęście mają ci, którzy mieszkają przy drogach ułożonych w kierunku wschód – zachód, gdyż zachodni wiatr nie usypuje na nich większych zasp. W dużo gorszej sytuacji są ci, którym przyszło dojeżdżać do domów drogami północ – południe. W ciągu kilku godzin te drogi szybko znikają pod śniegiem. Zaspy liczą nieraz 1 metr głębokości. Przed godziną 15.00 jadę z Szamotuł do Wronek przez Obrzycko. W ramach eksperymentu wybieram drogę z Obrzycka przez Obrowo, Ordzin i Samołęż. Droga Obrzycko – Ordzin jedzie się bez problemu, choć miejscami jest bardzo ślisko. Za Ordzinem zaczynam żałować tego wyboru. W poprzek drogi powiatowej Ordzin – Samołęż wiatr naniósł głębokie zaspy. Przejezdny jest jeden tylko pas. Miejscami trzeba jechać na 1. biegu, bo ubity śnieg sprawia, że droga przypomina nędzny dukt leśny, co kawałek wykroty i garby. Półtora kilometra przed Samołężem, w szczerym polu, ruch nagle zamiera. Drogę blokuje peugeot. Omijając zaspę zsu-nął się na pobocze i teraz bezradnie kręci w śniegu przednimi kołami, próbując wrócić na jezdnię. Śnieg sypie coraz mocniej. Zastanawiam się kto przywiezie nam koce i gorącą kawę, gdy tu utkniemy na amen? Ludzie wysiadają z samochodów i próbują wepchnąć zawalidrogę z powrotem na jezdnię. W pierwszym odruchu chcę pomóc, ale gdy wysiadam z samochodu nogi rozjeżdżają mi się na wszystkie strony. Płaty czarnej jezdni między zaspami to gładki lód. Wykonuję kilka efektownych figur gimnastycznych, odzyskuję równowagę dopiero opierając ręce o maskę samochodu. Przezornie wracam za kierownicę. Moje dobre chęci nie były potrzebne, bo siłami mięśni innych peugeot wrócił już na jezdnię.
Zapomniana szosa
Wieczorem droga wojewódzka Stare Miasto – Wartosław znika pod metrowymi zapasami. Próba jej pokonania kończy się dla niektórych pojazdów utknięciem w śniegu. Zaniepokojeni mieszkańcy Pierwoszewa, Lubowa i Wartosławia wydzwa-niają do służb porządkowych, zarządów dróg, a nawet do Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. Próbują dowiedzieć się, dlaczego nikt nie odśnieża ich drogi. Czeka ich przykra niespodzianka! Okazuje się, że szosa nie znajduje się w żadnym spisie dróg, wyznaczonych do odśnieżania. Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich ma obowiązek utrzymywać przejezd-ność tylko tych dróg, po których kursują autobusy liniowe, a do Wartosławia od kilku lat autobusy nie jeżdżą. A śnieg wciąż sypie... W nocy z piątku na sobotę do Wartosławia można dojechać już tylko drogą powiatową Ćmachowo – Biezdrowo – Pierwszewo. Niestety, odcinek między Biezdrowem a Ćmachowem także zaczyna znikać pod coraz głębszymi zaspami. Gdyby obie te drogi stały się nieprzejezdne, około 2000 osób – mieszkańców Pożarowa, Karolewa, Lubowa, Wartosła-wia, Pierwoszewa i Biezdrowa – zostałoby odciętych od świata. Ta całkiem realna groźba zmusza ludzi do wzięcia sprawy w swoje ręce. W wigilię przed południem około czterdziestu mieszkańców Wartosławia odpowiada na apel sołtysa Franciszka Wyremby, zawieszony w sklepie. Uzbrojeni w łopaty, wsparci przez mały traktor ze szuflą, większy z pługiem i pług samo-chodowy, który normalnie odśnieża drogi gminne, zabierają się do odśnieżenia 2,5-kilometrowego odcinka drogi Stare Mia-sto – Pierwoszewo. Pieniądze na paliwo do pojazdów idą z kasy sołectwa. Po trzech godzinach ciężkiej pracy, na mrozie i przy silnym wietrze, szosa jest przejezdna i wyrównana. Samochody mogą się nawet wymijać. Niestety, po południu zaczyna znów intensywnie padać śnieg i wzmaga się wiatr. W ciągu paru godzin półtorametrowe zaspy niweczą efekty ofiarnej pracy drogowców-amatorów. Niestety, synoptycy nie zapowiadają poprawy. Wręcz przeciwnie. Do komisariatu policji we Wronkach przychodzi faks z ostrzeżeniem przed dużymi opadami śniegu i wichurą w nocy z 24 na 25 grudnia. Niestety, dociera także informacja, że awaria unieruchomiła najbardziej wydajny pług wirnikowy z szamotulskiego oddziału Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wo-jewódzkich. Jeśli zaspy znów przykryją boczne drogi, ani policja, ani pogotowie nie będą mogły dotrzeć do potrzebujących. Samochody wronieckich służb ratunkowych jeżdżą na letnich oponach. Karetki na łysych. - Jeździmy tylko dlatego, że nasi kierowcy umieją się ślizgać – drwią pracownicy stacji pogotowia. – Może zna pan sponsorów, którzy zafundowaliby nam nowe opony? Fatalna prognoza pogody sprawdza się co do joty. W nocy z 24 na 25 grudnia znów przybywa śniegu. Nieliczni odważni, którzy dotarli na pasterkę do kościoła Świętego Krzyża w Biezdrowie, mają trudności z powrotem do domów. Zaspy całko-wicie blokują bowiem drogi Stare Miasto – Pierwoszewo i Ćmachowo – Biezdrowo. Auta zakopują się w głębokim śniegu. Przezorni nawet nie próbują atakować potężnych zasp, tylko zostawiają samochody na przygodnych podwórkach i brną dalej pieszo. Całkiem przemarznięci pechowcy docierają do domów dopiero o piątej nad ranem. Tej nocy kłopoty z przejazdem mają nawet kierowcy jadący drogą Poznań – Szamotuły, na odcinku między Napachaniem a Mrowinem. Na szczęście w Boże Narodzenie temperatura wzrasta powyżej zera. Tuż po świętach, po interwencji sołtysa Wyremby, burmistrz Kazimierz Michalak wysyła na drogę wojewódzką Stare Miasto – Wartosław spychacz, który usuwa kopy śniegu, wciąż całkowicie blokujące jeden pas ruchu.
Ten system nie działa
Szkoda, że Szamotuły nie mają własnej stacji radiowej. Lokalne radia są już w wielu mniejszych miastach naszego kraju. W czasie klęsk żywiołowych miejscowe radio byłoby źródłem bieżących, a więc najcenniejszych informacji. Słuchając lo-kalnych wiadomości szybko dowiadywalibyśmy się np. w którym miejscu trasy nr 2 wydarzył się wypadek drogowy bloku-jący ruch, którą drogę zasypał śnieg, a którą zablokowały przewrócone drzewa. Można byłoby dowiadywać się kto potrze-buje pomocy, prosić właścicieli samochodów terenowych o dowożenie żywności do zasypanych domostw. Śnieżne dwa tygodnie pokazały, że obecny system zimowego utrzymania dróg jest niewydolny. Nadmierne skoncentro-wanie specjalistycznego sprzętu w niewielu miejscach na terenie powiatu opóźnia sprawną reakcję drogowców na pogarsza-jące się warunki drogowe. Drogę wojewódzką Wronki – Sieraków odśnieżają pługi przyjeżdżające aż z Obornik! Drogę powiatową Ćmachowo – Pierwoszewo oczyszcza ze śniegu sprzęt ściągany z Sękowa! Wielkopolski Jak na obecne możliwo-ści sprzętowe i finansowe Zarząd Dróg Wojewódzkich ma zbyt dużą sieć dróg do obsłużenia. Nie jest w stanie należycie jej utrzymać. Kłopot w tym, że lokalne drogi wojewódzkie są z reguły w złej kondycji, dlatego ani Zarząd Dróg Powiatowych, ani zarządy dróg gminnych, nie chcą ich przejąć. Co ciekawe, spośród lokalnych dróg, najłatwiej jeździło się po drogach gminnych, odśnieżanych z reguły przez nieduże firmy, operujące w odległości najwyżej kilku, kilkunastu kilometrów od bazy, a więc szybko reagujące na zmiany aury. Przedświąteczny atak zimy nie był wcale wyjątkowo silny. Przecież duże opady śniegu, mróz i zamieć, to nic wyjątko-wego w naszej strefie klimatycznej. To normalna polska zima! Strach pomyśleć, co stanie się, gdy uderzy kiedyś mocniej. Synoptycy przestrzegają, że zaatakuje znów po 7 stycznia, i to z dużo większą siłą niż dotąd. Oby się mylili! - Bin Laden z wąglikiem nie jest nam potrzebny do katastrofy. Wystarczy tylko wiatr i trochę śniegu – stwierdził z prze-kąsem jeden z wronieckich policjantów. Drogowcy tłumaczą swoją niewydolność zbyt niską subwencją ze Skarbu Państwa na utrzymanie dróg. Gdzie więc po-dziewają się pieniądze z podatku drogowego, stanowiącego razem z akcyzą, ponad 60 % ceny każdego litra legalnie sprzeda-nego paliwa? To proste. W 2001 roku na drogi wróciło tylko 30 % wartości ściągniętego podatku drogowego. Resztę spożyt-kowano na cele mające niewiele wspólnego z drogami. W roku 2002 subwencje drogowe dla samorządów będą mniejsze! Pod koniec znakomitego filmu Juliusza Machulskiego „Vabank” główny bohater - kasiarz Kwinto - wypowiada jego motto. „Lepiej kraść par excelance [otwarcie] jako złodziej, niż kraść w sekrecie, jako dyrektor, prezes, minister,... i Dziura Budżetowa, chciałoby się złośliwie dodać!

Atmosfera nieświąteczna (Tygodnik Nowy) Turniej QUAKE we Wronkach (Tygodnik Nowy) Wronieccy radni uchwalili budżet (Gazeta Szamotulska) W TYM DNIU NIE MOŻESZ STAĆ OBOK !!! ( ) Pierwsze tygodnie Powiatowej Biblioteki (Tygodnik Nowy) W gościnie u starosty (Tygodnik Nowy) Co dla szpitala w Szamotułach? (Gazeta Szamotulska) Stan zapaści (Tygodnik Nowy) Pływalnia oblężona! (Tygodnik Nowy) Wroniecki rekord krótkości sesji – tylko 1,5 godziny! (Tygodnik Nowy) Autostradą w 2004 roku (Tygodnik Nowy) Era asfaltu łupanego (Tygodnik Nowy) Raut w hotelu „Olympic” (Tygodnik Nowy)
|
|
 |
|  |
|